StarCraft 2 nie zawiódł. Po 12 latach oczekiwania, fani mogą nareszcie zasiąść do kontynuacji epickiej opowieści o konfrontacji trzech zwaśnionych ras Terran, Protosów i Zergów. Pomimo negatywnych komentarzy na temat sporej ceny produkcji, marka StarCraft jest spisana na sukces, a Blizzard dobrze wiedział, że w przypadku tej gry może sobie pozwolić na taką, a nie inną cenę detaliczną. – „Zbliża się wojna, czas chwały i czas okrucieństwa!”…
Tryb pojedynczego gracza
Panowie z Zamieci dobrze wiedzą jak stworzyć projekt, który zapamiętamy na długie lata. Nowy SC, choć graficznie w żadnym wypadku nie przełomowy, można stwierdzić, że na każdym kroku bardzo klimatyczny. Sam przed-misyjny interfejs został wykonany z ogromną dokładnością i zaskakującą formą. Nasz UI to nic innego jak początkowo knajpa (w której nasz heros upija się topiąc smutki minionych lat), a w ostateczności wnętrze statku. Sam prom, został podzielony na 4 miejsca. Zbrojownia daje nam dostęp do wszelkiego rodzaju ulepszeń, które jesteśmy w stanie wykupić od jednego ze swoich starych znajomych. Mostek to główne centrum dowodzenia i kontroli przebiegu misji. Znajdziemy tam mapę gwiezdną oraz komputer pokładowy umożliwiający powtórki ukończonych wcześniej zadań. Kantyna natomiast jest miejscem, w którym załoga statku może się zrelaksować. Widać szafę grająca, gdzie możemy zmieniać odtwarzany utwór, a nawet hologram tancerki GoGo. Nie zapomniano o ulubieńcach mini gierek. W tylnej części sali mamy automat, a tam jedna z moich osobiście najbardziej grywalnych retro gier, czyli zręcznościówka ze statkiem i masą pomniejszych jednostek do zestrzelenia, by dojść do kończącego misję BOSSa. Do naszej dyspozycji oddano też laboratorium, gdzie pani doktor, uratowana na jednej z planet, pomaga nam w rozwoju naszej technologii medycznej. Całość funkcjonuje bajecznie. Ściany oklejone są propagandowymi tekstami, wiszą na nich trofea, widokówki czy śmieszne notatki typu „nie strzelać do ekranu”, co nawiązuje do zachowania Raynora, które mieliście okazję zobaczyć w trailerze gry. Pomimo obecności tych rzeczy, bez obaw – rozgrywka nie skupia się na popularnym ostatnio motywie z długimi i przynudzającymi historiami. Dialogi są krótkie i rzeczowe, choć bardzo ciekawe.
Same misje to już dobrze znane zagrania z pierwszej części gry. Zabawę rozpoczynamy jako porucznika Reynor, który stara się pokrzyżować plany Dominium. O samej fabule już nic więcej, by nie rozpocząć niepotrzebnych spoilerów. Ogółem – jest bogato i ciekawie. Akcja gry cały czas nas czymś zaskakuje, a różnorodność misji nie pozostawia żadnych zastrzeżeń. Początkowo 26 misji do wykonania budzi lekkie zastrzeżenia co do długości kampanii, lecz już przy 5. zadaniu widać, że rozgrywka staje się coraz bardziej wymagająca. Same misje zostają oddane nam w ciekawy sposób, bo jednocześnie jesteśmy w stanie wybrać najbardziej interesujące nas zadanie (z reguły spośród dwóch dostępnych). Oczywiście StarCraft to nie gra z wieloma ścieżkami wyboru, lecz taka opcja pozwala nam podjąć decyzje czym zajmiemy się najpierw, a co chwilowo możemy pominąć.
Dla nowych graczy został przygotowany kompleksowy poradnik jak poruszać się w świecie gry, a jednostki zostały opisane w bardzo przystępny sposób, który łatwo rozszyfrować i dotrzeć do niego w każdym momencie rozgrywki. FAQ jest w pełni interaktywną grą, gdzie lektor instruuje nas jak podejmować kolejne kroki. W odniesieniu do samej kampanii, przygotowano 4 poziomy trudności, które różnią się dość drastycznie samymi poczynaniami sztucznej inteligencji komputera. Dlatego, jeśli nie miałeś wcześniej kontaktu z grami strategicznymi, nie mówiąc już o samym SC, dobrze radzę kliknąć na poziom łatwy. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, byś podczas kampanii zmienił poziom trudności, przed rozpoczęciem każdej z misji dostajesz taką możliwość w oknie komputera pokładowego. Niektóre osiągnięcia jesteś w stanie wykonać tylko na określonych poziomach trudności, a odblokowanie najbardziej pożądanego awatara (Sarah Kerrigan) dla swojego konta wymaga ukończenia kampanii na najwyższym poziomie trudności.
Ulepszenia technologiczne
Standardowo za wykonanie misji otrzymujemy kredyty, które stanowią walutę w grze i pozwalają wykupić odpowiednie ulepszenia. W Zbrojowni, tak jak już wspominałem, jesteśmy w stanie rozwinąć ulepszenia konkretnych jednostek i zabudowań, przez co stajemy się silniejsi, a naszą jedyną granicą rozwoju stają się zarobione kredyty. W Kantynie przesiaduje również człowiek zajmujący się najemnikami, których kontrakty będą aktywne do czasu ukończenia kampanii. Takie jednostki posiadają specjalne, podrasowane statystyki i przyznam szczerze – przydają się na polu walki.
Laboratorium medyczne działa na nieco innej zasadzie. Podczas misji na planecie możemy znaleźć fragmenty konkretnych artefaktów lub szczątki organizmów Zergów. Zbieranie takich rzeczy pozwala nam rozwinąć pasek postępu wiedzy o konkretnej rasie, co z kolei zamieniamy na odpowiednie ulepszenie i, uwaga, ta decyzja jest już nieodwracalna. Dlatego przykładowo jesteśmy w stanie wybrać rozbudowę naszej głównej bazy o działko strzelnicze, lub specjalne wieżyczki, które będą mogły zakopywać się w ziemi podczas braku aktywności.
Podsumowanie…
Tryb Solo został chyba dopieszczony do granic możliwości. Prezentuje się i funkcjonuje bardzo ciekawie. Ocenę samej historii, którą odkryjecie wraz z przechodzeniem kolejnych misji pozostawiam już wam. Zapytacie zapewne jak wypadła polska wersja językowa? Polonizacja SC to chyba najlepiej wykonany dubbing jaki do tej pory słyszałem, no ale jest taki… POLSKI. Postacie, choć fajnie dobrane, czasem mają dziwne teksty, jak „jupi ka ej”, albo najlepszy tekst Raynora: „Chłopak ze wsi przetrwa wszystko”. Nad poprawnością interpretacji niektórych zwrotów nie będę się rozpisywał, gdyż nie miałem okazji jeszcze przejść kampanii w wersji angielskojęzycznej. Osobiście wydaje mi się, że tłumaczenie jest znośne i pozwala z pewnością na komfortową zabawę.
Niektóre osoby mogą mieć również problem z aktywacją konta. Widać, że Blizzard robi co może z zatwierdzaniem jak największej ilości kont na raz, ale czasem dopisanie produkcji do naszego konta może potrwać kilka minut. Dobrze wykonać taką aktywację w momencie instalacji gry. Podczas samego procesu i lekkiego update klienta, powinniśmy już zostać powiadomieni o pozytywnym skonfigurowaniu konta.
Dla wielu z pewnością cena detaliczna gry może stanowić nie lada powód do przemyśleń nad jej kupnem. Jeśli wydawanie 200zł za pudełkową wersję to bardzo dużo, możecie przecież obejść się bez pudełka i zaoszczędzić ponad 50zł. W internecie najtańszą okazję zakupu klucza drogą elektroniczną oferuje sklep INEXUS. Za cenę 146zł jesteście w stanie kupić pełną wersję StarCraft II, nie różniącą się niczym od wersji pudełkowej...
Niebawem tekst o samej rozgrywce Multi i systemie Battle.net.
