Król powraca?


1452 dni, 34848 godzin, 2090880 minut, 125452800 sekund – tyle czasu upłynie od daty premiery PS3 do dnia premiery Gran Turismo 5. Okres ten był wypełniony ciężką pracą developerów, ogromną niecierpliwości i jeszcze większymi nadziejami fanów oraz niezliczoną ilością przekładania daty premiery. Dziś znamy już tę datę i wiemy o GT5 całkiem sporo. Warto jednak wszystko to podsumować i sprawdzić czy ten wieloletni, potężny projekt jest w stanie odzwierciedlić nasze wywindowane wyobrażenia o najdoskonalszym racerze ever. W końcu nawet największym zdarzają się wpadki.

Nadchodzące dziecko Kazunori Yamauchi’ego to bez wątpienia największe tego typu przedsięwzięcie w historii racerów, nie bójmy się tego powiedzieć. Co się składa na tę wielkość? Oprócz nadzwyczaj długiego developingu, jest bardzo dużo czynników to kształtujących. O tych czynnikach, wszechstronności i rozbudowaniu tego racera, postaram się opowiedzieć poniżej.

Wielkość, ogrom, przepych – tymi właśnie słowami możemy określić wachlarz samochodów w japońskiej produkcji, bo będzie ich ponad 1000 (słownie: tysiąc)! Niemożliwe? Możliwe, choć z małym haczykiem, bo gabloty zostały podzielone na dwie kategorie. Pierwsza kategoria to samochody „standardowe”, czyli usprawnione modele 3D aut z poprzednich części serii. Wozy te są oczywiście uboższe w polygony, mniej szczegółowe i pozbawione pewnych bajerów, ale o tym za chwilę. Druga kategoria to samochody „premium”, czyli takie, które były skanowane i modelowane przez Polyphony Digital dniami i nocami, tak aby każdy szew na siedzeniu był odwzorowany z pełną dokładnością. Te twory robią piorunujące wrażenie i wręcz gwałcą gałki oczne graficznych fetyszystów. Podejrzewam, że przeskalowane z taką dokładnością modele znajdą zastosowanie jeszcze w kolejnych częściach GT. Zapytacie jak wygląda stosunek ilości samochodów standardowych do premium. Wygląda on następująco: ponad 200 samochodów premium i ponad 800 standardowych. Tak, niektórzy mogą tu poczuć się rozczarowani, ale samochody standardowe nadal wyglądają zacnie i naprawdę nie kłują w oczy, a wszystkie najciekawsze i najmocniejsze samochody to właśnie samochody premium.

Jeżeli nadal czytacie i po powyższym akapicie nie porzuciliście wpisu, myśląc „Yamauchi dał dupy”, to teraz czekają was tylko miłe informacje… no, prawie.

W nowym GT dostaniemy możliwość ustawienia kamery w kokpicie samochodu i może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie ponownie poziom odwzorowania wnętrza, który niszczy dosłownie wszystko co dotąd widzieliście w kokpitach innych ścigałek. Szwy, faktura deski, pokrętła, zegary, klamki – ciężko to opisać słownie, najlepiej samemu to zobaczyć na poniższym screenie.

Dla miłośników amerykańskich wyścigów „w kółko” Polyphony też coś przygotowało, mianowicie wyścigi Nascar! Grając w tym trybie, zasiądziemy za kierownicami wozów najsławniejszych gwiazd tych wyścigów, takich jak Jeff Gordon czy Tony Stuart. Jeżeli lubicie tego typu, jankeską odmianę motorsportu, to na pewno będziecie zaspokojeni przez nadchodzące Gran Turismo.

W kwestii obszarów, po których będziemy śmigać naszymi bolidami, Polyphony odda nam 20 lokacji z ponad 70 wariantami. Może i te liczby nie byłyby tak zadowalające gdyby nie fakt, że lokacje te są od siebie bardzo zróżnicowane. W naszych bolidach przemierzymy od historycznego Rzymu, poprzez żwirową Toskanię, po zielony i piekielnie trudny Nürburgring. Ale to nie wszystko, bo wszyscy fani brytyjskiego programu TopGear będą mieli okazję sprawdzić się na torze testowym tego programu i porównać swoje czasówki, z czasami sławnego Stiga!

Kolejnym czynnikiem, który ma przedłużyć „żywotność” wyżej wspomnianych tras, ma być zmienny cykl dnia i nocy. Wyścig rozpoczynamy przy zachodzie słońca, by skończyć go w całkowitych ciemnościach lub rozpoczynamy w ciemnościach, a kończymy przy pięknym wschodzie słońca. Zresztą wyścig w Tokio za dnia nigdy nie będzie tak samo spektakularny jak współzawodnictwo w tak wielkiej metropolii oświetlonej milionami neonów, pod osłoną nocy.

Kolejną nowością dla serii jest system zniszczeń. W końcu po tylu latach Polyphony oddało nam możliwość „dojeżdżania” samochodów, choć i tu jest haczyk. Mówiąc „prawie” w czwartym akapicie, miałem na myśli kolejne ograniczenie w samochodach z grupy „standard”. Owszem, otrzymają one zniszczenia, ale jedynie w kwestii otarć na karoserii czy drobnych wgnieceń na niej. Przemieszczające się elementy nadwozia będą domeną tylko aut klasy „premium”, ale i tu daleko im do tych z Burnouta czy GRIDa (przynajmniej na zaprezentowanych materiałach). Warto dodać, że uszkodzenia będą miały wpływ na jakość prowadzenia samochodu bez względu na grupę, z której pochodzą.

W kwestii samego prowadzenia auta również mamy duże zmiany. W nadchodzącym Gran Turismo zastosowano całkiem nowy system fizyki, dzięki któremu samochody nie prowadzą się już jak kostki mydła, przy zderzeniach nie odbijają się już od siebie jak gumowe piłeczki i w końcu będzie możliwość wywrócenia naszych 4 kółek na dach. Możecie odrzucić wszystkie mankamenty fizyki obecne jeszcze w Prologu, tutaj mamy wszystko naprawione. Osobiście nie miałem okazji sprawdzić odświeżonej fizyki, ale wszystkie te usprawnienia można zauważyć na najnowszych gameplay’ach.

Również SI przeszło gruntowną przebudowę. Koniec z samochodzikami grzecznie jeżdżącymi po linii, czekającymi aż gracz je wyprzedzi. Tutaj przeciwnicy są agresywniejsi, blokują nas gdy próbujemy wyprzedzić, popełniają błędy, powodują wypadki, jak to w życiu :).

GT5: Prologue był pierwszą grą z serii z trybem online. Jako że to były pierwsze kroki Polyphony w sferze gry przez internet, tryb ten miał sporo wad i nie był zbytnio rozbudowany. Producenci wyciągnęli wnioski z Prologa i postanowili naprawić wszystkie błędy oraz dodać sporo możliwości. Nasze multi-playerowe centrum dowodzenia zostało ochrzczone jako „Mój Salon”, w którym będziemy mieli dostęp do naszego huba i tablicy ogłoszeń. W hubie będziemy mogli sprawdzać statystyki innych graczy oraz dołączać do wszelakich rozgrywek online. Tablica z kolei będzie nam służyć do sprawdzania naszych statystyk i chwalenia się nimi, lub czytania ogłoszeń od innych graczy. Oczywiście będzie też możliwość oglądania tablic innych graczy. Tak, skojarzenia z tablicami Facebooka wydają się być jak najbardziej właściwe. Kolejną funkcją „Mojego Salonu” będzie, jak na salon przystało, możliwość pochatowania z innymi graczami do 32 osób i hostowania wyścigów do 16 graczy. Jeżeli nie będziemy mieli ochoty się ścigać lub będziemy chcieli podpatrzeć techniki innych, to GT służy funkcją podglądania obecnie trwających walk bądź tych, które już się zakończyły. Osobiście przyznam, iż czasem lubię podglądać przejazdy najlepszych graczy i podziwiać ich umiejętności.

Ostatnią, ale nie mniej ciekawą funkcją, będą „Dni na torze”. W tym evencie każdy będzie mógł wjechać na tor swoim ulubionym wozikiem i poszaleć do woli, w dowolny sposób. Chcesz popisać się przed kolegą umiejętnościami w driftingu? No problem. A może masz ochotę pograć w samochodowego berka? Też nie ma problemu, totalny free-roam.

Na koniec, rzeczami wartymi wspomnienia są: tryb 3D i head tracking. O ile w przypadku trybu trójwymiarowego nie ma wiele co pisać (choć podobno efekt i poczucie prędkości są fenomenalne), to podejrzewam, że działanie tego drugiego trzeba wytłumaczyć. Head tracking to, jak sama nazwa mówi, śledzenie głowy, a konkretnie jej ruchów. W trybie prowadzenia samochodu w kokpicie, kamera PS-Eye wykrywa położenie Twojej twarzy i śledzi jej ruchy. W efekcie każdy ruch głową ma swoje odzwierciedlenie w grze. Jeżeli ruszymy głową w prawo, to na telewizorze zobaczymy fotel pasażera, schowek, prawe lusterko czy samochód mijający nas za szybą. Niby małe nic, a cieszy i pogłębia interakcję z grą.

Oczywiście nie udało mi się tu wspomnieć o wielu drobnych szczegółach, o które zadbało Polyphony, jak realistyczna symulacja dymu z opon czy światło tylnych reflektorów ładnie przebijające się przez chmury kurzu, ale mam nadzieję, że w znacznym stopniu przybliżyłem Wam wielkość bezbłędnie zapowiadającego się, legendarnego racera. Wiem, iż zaraz pewnie znajdą się w komentarzach krytycy słabej jakości drzewek czy źle pojawiających się iskier przy zderzeniu, dlatego dla nich krótki komunikat: GT nie stało się legendą dzięki drzewkom czy iskrom, ta seria ma pewną magię, włożoną w nią pasję, którą można poczuć tylko poprzez dłuższy kontakt z nią. Czy król znów zasiądzie na swój tron? Hell yeah!

Podobne tematycznie treści: