Torchlight – polska pudełkowa premiera już 28 maja.


Torchlight gra która w opinii wielu nie ma za grosz oryginalności, wzorowana na najlepszych, za 10 dni będzie mieć swoją pudełkową premierę w Polsce. Warto więc przypomnieć naszym czytelnikom ten tytuł. Bo jest o czym mówić…

Torchlight to diablowaty hack’n'slash w specyficznej grafice, która będzie się starzeć powoli, lub dla niektórych wcale. Do tej pory w Polsce można było kupić grę poprzez platformę Steam, trafiając przy okazji na liczne promocje tego tytułu. To jednak zmieni się już niedługo za sprawą FonoGAME. Gra ukazała się tylko na PC, bez żadnej kampanii reklamowej, a mimo to jej sprzedaż do tego momentu to 500,000 kopii. Sukces – trzeba znów przypomnieć – ogromny. Twórcy już planują przeniesienie tytułu na konsole, a na koniec tego roku planowany jest natomiast darmowy mod MMO, który umożliwić ma rywalizację z graczami z całego świata. By uzupełnić informacje na temat technicznych informacji o grze, Torchlight posiada ogromną ilość modów i dodatków, oraz całkiem wygodne narzędzie ułatwiające ich instalację i zarządzanie – TorchLeech.

Sama gra to czysty, niczym nie zmącony hack’n'slash z tym co gracze lubią najbardziej, czyli systemem aczików i losowo generowanymi itemami. Do wyboru w grze mamy 3 postacie, standard w takich grach: Wojownik, Alchemik („mag”) i pewna laska specjalizująca się w walce dystansowej. I kolejny smaczek. W grze możemy wybrać sobie również „peta” (kota lub psa), który rozwija się na równi z bohaterem. Ba, potrafi się także transformować (po zjedzeniu specjalnych ryb wyłowionych przez bohatera), a także „skoczyć do sklepu” sprzedać cały złom, który uzbieraliśmy. Wygodne, praktyczne i ułatwiające życie.

Od razu powiem tak – jeśli chcesz poczuć dawkę mocniejszej adrenaliny – ustaw poziom na najwyższy. Wcześniej gra jest po prostu zbyt łatwa dla kogoś, kto wcześniej miał bliższy kontakt z Diablo (A jest ktoś kto nie miał? No już myślałem!). Nie zapominajmy też o cholernie widowiskowej walce. Co niektórzy mogą kręcić nosem na dużą „kolorowość” walki i towarzyszące efekty, jednak wyglądem pasują one do klimatu. Nie zapominajmy o muzyce. Wielkim fanem soundtracków w takich grach nie jestem, przeważnie wyciszam to wszystko i lecę przy swojej playliście, jednak przy Torchlight tego nie zrobiłem. Czemu? Bo muzyka – podobnie jak grafika – potrafi momentami oczarować, a przez całą rozgrywkę trzyma wysoki poziom.

Nie chce tutaj robić drugiej recenzji, jednak dużo rzeczy trzeba było przywołać, by pokazać jak dobrą produkcją jest Torchlight, wiele rzeczy też pominąłem, jednak nie sposób wypisać wszystkiego. Jeśli was zainteresowałem – ściągajcie demo i próbujcie (limit czasu: 2 godziny). Gwarantuję, że po tym będziecie mieli ochotę zakupić grę. A wtedy, albo czajcie się na promocje steamowe – Torchlight na Steam jest dość często przeceniany – albo czekajcie do 28 maja na pudełkową wersję w polskich sklepach. I do zobaczenia w przyszłości w rozgrywce sieciowej.

PS: Większa część redakcji pocina w Torchlighta i na pewno potwierdzą moją opinię… chyba nic nie muszę więcej dodawać.

Podobne tematycznie treści: