Wiedźmin. Bohater książek Andrzeja Sapkowskiego, doczekał się w 2007 roku pierwszej gry o sobie. Produkcja wyszła spod dłuta CD Projekt RED, studia debiutującego tym tytułem i z miejsca została okrzyknięta grą RPG roku i, jak to się twórcy chwalą, otrzymała „ponad setkę wyróżnień”. Sprzedano ponad 1,5 miliona kopii i to tylko na tę „umierającą platformę”, jaką jest PC (wersja na konsole, po wielu perturbacjach, nie ukazała się). Trudno się zatem dziwić, że po takim sukcesie, twórcy zapragnęli wydać następną część przygód Białego Wilka. Zresztą nie tylko twórcy, bowiem gra była świetna – i warstwa fabularna, i ciekawie rozwiązana walka. Do wielu rzeczy można było się, naturalnie, przyczepić, czy to czasów ładowania, czy drętwych dialogów, czy różnych innych ograniczeń, ale wynikało to z przestarzałości samego silnika gry, przy którym jednakowoż developerzy poczynili cuda. Z takim bagażem doświadczeń, można z góry przyjąć, że Wiedźmin Drugi będzie grą co najmniej dobrą.
W stosunku do pierwszej części, w grze zmieni się naprawdę wiele – poczynając od fabuły, a finiszując na silniku. Jak sami twórcy przyznają, fabuła w jedynce nierzadko była płaska. Historia do sequela tworzona była długo, została bardzo przemyślana, jest dorosła, a dokonywane przez graczy wybory mają wymagać głębszego zastanowienia. I ma wciągać, bo to właśnie ona jest tu najważniejsza. Grę otwiera wątek rozpoczęty w poprzedniej części – nieudany zamach na króla Foltesta. Stąd też podtytuł. Znacznie zwiększy się skala wydarzeń, łącznie z terenami do podróżowania.
Co ciekawe, nie będziemy teraz podróżować sami, bo będą nam towarzyszyć przyjaciele, jak Triss czy Jaskier. Nie zawsze jednak, wszystko zależy od fabuły, ale zazwyczaj jedno z nich powlecze się z nami na misje poboczne. Naturalnie, nasi kamraci nie są tylko tępymi kukłami, więc pasuje się z nimi zaprzyjaźnić, co może prowadzić do nowych wątków, a nawet przynieść korzyści materialne i… cielesne. Ach, ta słynna wiedźmińska chuć (taa, seks też będzie obecny w grze, ale będzie przedstawiony doroślej niż za pomocą kart z jedynki, wiadomo jak to jest z kobietami). Towarzysze ci nie będą za nami wyłącznie łazić i gapić się na mało szlachetną część ciała, ale mają nam również pomagać w walce, bez zapędzania ich do tego, bowiem radzić sobie mają sami, z ewentualną niewielką pomocą. A skoro jesteśmy przy walce, ta również przeszła gruntowny face lifting. Zrezygnowano całkowicie z odrębnych stylów walki – od teraz postawą mają być kombosy, na które składają się ciosy silne, szybkie, a także znaki i doskoki. Nie będziemy skupieni tylko na jednym wrogu, wybór do odstrzału ma być płynny, można także wziąć więcej niż jednego oponenta na celownik. Dużo zależy od umiejętności i mutagenów. Pojawią się wieloetapowe starcia z wielkimi bossami, wszystkie walki będziemy mieli okazje zakończyć miłymi dla oka finiszerami. Będzie wygodniej, ciekawiej i bardziej widowiskowo.
Co, oprócz walki, głównie robimy w dobrych erpegach? Konwersujemy, a jak. Tym razem już nie tak drętwo, bo w czasie dialogów nie ma zatrzymania akcji, a one same mają być bardziej dynamiczne i ciekawe, takie filmowe. Zmienił się również system ich prowadzenia na podobny do tego z Mass Effect – nie znana jest nam cała wypowiedź, a tylko jej ogólny zarys, więc nigdy dokładnie nie wiemy co Geralt powie. Jeśli jednak będziemy się zbyt długo zastanawiać, gra sama wybierze za nas odpowiedź, taką najbardziej pasującą do typu naszej postaci, ale niekoniecznie dla nas korzystną. W trakcie gaworzenia pojawią się oczywiście takie opcje dialogowe, jak zastraszanie czy korupcja.
Geralt, w przeciwieństwie do bohaterów innych RPGów nie straci pamięci (sic) i nie będziemy bawić się w rozwijanie postaci od pieluszki. CDP zaprojektował nawet system importowania sejwów z części pierwszej. Zostaną przeniesione miecze, złoto, przedmioty, pojawią się smaczki i specjalne momenty związane z wcześniej dokonanymi wyborami. Co z wyrównaniem szans z nowymi postaciami – póki co nie wiadomo.
Jak już wspomniałem, z Aurory RED wycisnął więcej niż się dało, więc jeszcze przed premierą Wiedźmina Pierwszego zaczęły się prace nad nowym silnikiem, umożliwiającym tworzenie gier RPG z nieliniową fabułą. Ale nowy silnik to także nowe lokacje i nowa grafika. A ta zapiera dech w piersiach. Gra korzysta z większości albo i wszystkich nowych fajerwerków graficznych, a wygląd gry prawdziwie mnie zauroczył. W gęstym lesie widzimy tak zwane god rays, woda… płynie. Na rzece odbywa się transport, las szumi, ludzie w miasteczku żyją sobie swoim wesołym, nędznym życiem. Jest tak normalnie. Nareszcie nie ujrzymy irytujących ekranów ładowania (zdarzyło mi się zdrzemnąć przy jedynce), z wewnątrz budynków zobaczymy otaczający nas świat, w którym pogoda jak i pora dnia zmienia się.
Dodatkowo dzięki zmianie silnika, Biały Wilk nie jest już kaleką ze skręconą nogą i przeszkody już mu nie przeszkadzają. Daleko mu co prawda do takiego Ezio Auditore, ale przecież nie jest parkourowcem. Fani przebieranek również będą szczęśliwi, jako że do naszej dyspozycji zostaną oddane przedmioty i ubranka, obecnie liczone w tysiącach. Nowy Wiedźmin nie jest grą dla osób chcących wtopić się w tłum – mieszkańcy świata, przede wszystkim skupieni we frakcje, mimo że żyją swoim życiem, zapamiętają nas jak i nasze czyny. Nie będziemy więc mogli skumać się ze wszystkimi naraz, albowiem ile wron, tyle stron. Warto jednakże pomóc któremuś ugrupowaniu, bo dzięki temu z ich strony możemy liczyć na to samo.
No dobrze, tyle tu fajności, w eterze rozbrzmiewa więc pytanie: kiedyż przyjdzie nam uwolnić endorfin mnóstwa w wyniku wykonywania kolejnych zleceń? Otóż planowane prace nad produktem trwać mają jeszcze rok – do pierwszego kwartału 2011. Gra jest na razie w fazie alpha, grafika ukończona jest w ok. 60%, do zrobienia jeszcze wiele, ale już nie tak dużo jak przy pisaniu jedynki, w rok przed jej premierą. Na dzień dzisiejszy pewna jest wersja na PC, ale CDP głośno i wyraźnie mówi, że ich technologia była tworzona także pod konsole, a prezentacja, która miała miejsce w czwartek (25 marca) przedstawiana była za pomocą pada od Xboksa 360, więc wystarczy czekać na wszystkie platformy.