Od pewnego czasu wszyscy fani jednego z sztandarowych produktów Blizzard Entertainment – Starcraft’a – mają okazję toczyć bitwy w becie jego następcy: Starcraft II. Po kontakcie z betą śmiało mogę powiedzieć, że będzie to nowy król strategii. Niech świadczy o tym chociażby fakt, że w betę rozgrywane jest już mnóstwo turniejów, a organizatorzy WCG, czyli jednej z największych imprez e-sportowych, nie podjęli jeszcze do tej pory decyzji, który Starcraft będzie jedną z platform do rozegrania mistrzostw. Wiadomo, jeśli SC2 nie osiągnie statusu gold do czasu finałów, organizatorzy raczej zdecydują się na starego dobrego SC: Brood War. Wszyscy czekają na opinie profesjonalnych graczy i dalsze plany wydawnicze studia Zamieci.
Ale wróćmy do najważniejszego – jakie wrażenia z bety? Na początek musimy powiedzieć, że przed pierwszą łatką, balans sił w grze pozostawiał wiele do życzenie. Jednak po 5 patchach (w tym jednym, który nie zmieniał nic na rynku światowym, był głównie skierowany do graczy w Korei, jednak z obowiązku należy go zaliczyć jako pełnoprawną łatkę) gra wciągnęła mnie i patrząc po opiniach na forach, mnóstwo podobnych mi graczy na długie godziny. Wszystkie wrażenia opisane niżej piszę już z wersji gry po patchu 5, oznaczonym numerkiem 0.7.0.14356.
Nie mogę zacząć inaczej jak od grafiki. Wymagania sprzętowe (procesor 2,2 Ghz, 1 GB – 1,5 GB RAM, karta graficzna 128 MB) dają już pierwsze wyobrażenie, że za samą grafikę gracze nowego Starcrafta nie pokochają. Jednak w mojej opinii nie mamy za co karcić twórców. Wiadomo, nie mamy jakiegoś oszałamiającego przepychu, całość jest jednak stylizowana w sposób charakterystyczny dla Blizzarda. I można być pewnym, że gra – podobnie jak jej poprzednik – starzeć się będzie bardzo powoli.
Przechodźmy pomału do rozgrywki. Protossi, Zergowie i Terranie – grając dowolną ze stron możemy być pewni, że wynik walki zależeć będzie wyłącznie od nas. Skończył się problem z za szybkimi Protossami (który pojawił się na początku), choć i tak walki trwają przeważnie ok. 5 minut. Szybko odkryjesz, że rush to jedna z taktyk, która idealnie sprawdza się na początkujących graczy. Co jednak gdy trafimy na kogoś np.. z Korei? Wtedy najlepiej od razu się poddać. Nie no, żartuję, choć faktem jest, że z przedstawicielami krajów azjatyckich za dużych szans nie mamy. Jednak nie spotkamy się już z sytuacją, gdy na daną mapę istnieje jedna, idealna taktyka na wygraną i liczy się tylko szybkość.
Szybkość myślenia (i klikania) oraz godziny spędzone na meczach są podstawą do zwycięstwa, jednak każdą mapę można wygrać posiadając oryginalny pomysł taktyczny. Zwłaszcza, że Blizzard w kolejnych patchach wyrównuje siły i balansuje umiejętności, więc możemy być pewni, że finalna wersja będzie pod tym względem maksymalnie dopracowana. Problem mogą mieć osoby które z Starcraftem będą mieć kontakt po raz pierwszy. Mam dla nich radę. Nie przejmujcie się łomotem który możecie dostać w pierwszych pojedynkach po sieci. Nauka gry, kolejne pojedynki i wreszcie zwycięstwo daje niesamowicie dużo frajdy.
Trzeba też wspomnieć kilka słów o nowym Battle.net, który teraz jest jedną, wielką ligą, a dokładniej czterema ligami podzielonymi na dywizje, do których przypisywani są gracze o podobnych umiejętnościach. To rozwiązanie na pewno pozwoli co poniektórym, na względnie łatwe odnalezienie się w świecie gry.
Jedyny zarzut do bety? Nie mamy za dużo okazji by pograć cięższymi jednostkami, dostępnymi wraz z naszym rozwojem. Wynika to z szybkości rozgrywki, ale miejmy nadzieję, że z czasem będziemy mieć więcej szans na wykorzystanie najlepszych jednostek. Każdy kto miał kontakt z betą potwierdzi moje słowa, że Starcraft 2 nie będzie rewolucyjny. Nie będzie diametralnie różnił się od swojego pośrednika. Będzie po prostu wyśmienitą grą, która godnie zastąpi wysłużoną jedynkę i zajmie miejsce wśród najlepszych gier sieciowych z tytułem króla RTS.
Otóż Król nie umarł, doczekał się tylko godnego potomka.