Sami Swoi 4: Activision.


Tak, tytuł ten jest nieprzypadkowy. Otóż pomiędzy Bobbym Kotickiem (szef Activision), a Vincem Zampellą i Jasonem Westem (założyciele i szefowie Infinity Ward) wybuchła niemała sprzeczka, podobna trochę do tej między Kargulem i Pawlakiem. Tak naprawdę nie wiemy, o co poszło, jednak przez chwilę internauci zamarli – w końcu to IW spłodziło chyba najbardziej kasową serię FPS w historii – Call of Duty, w tym ostatni wielki hit – Modern Warfare 2. Pojawia się więc pytanie, dlaczego Activision miałoby psuć swoje relacje z kurą znoszącą złote jaja?

Otóż wedle prawdopodobnych informacji spór powstał przez skąpstwo Activision – dokładniej przez niewypłacone tantiemy za MW2. Spróbujmy to jednak spokojnie i powoli ogarnąć, gdyż internauci zdążyli wokół tego sporu stworzyć pokaźnych rozmiarów telenowelę. Zacznijmy więc od początku.

- 2 marca doszło do spotkania grubych ryb z Acti i IW. Wkrótce po meetingu, panowie Vince Zampella i Jason West w swoich profilach na LinkedIn umieścili wpisy zaznaczające, że ich praca w IW zakończyła się w marcu 2010. W internecie zawrzało.

- 3 marca światło dzienne ujrzała notatka prasowa ze spotkania Acti i IW, z której w telegraficznym skrócie wynikały następujące fakty:

1. Vince Zampella i Jason West nie są już pracownikami (ani tym bardziej szefami) studia Infinity Ward, Activision nie podaje powodów dlaczego;
2. Najbliższa, tegoroczna gra z cyklu Call of Duty powstaje w studiu Treyarch i jej premiera nie jest w żaden sposób dotknięta tym zamieszaniem;
3. Przyszłoroczną edycję serii stworzy nienazwane jeszcze studio, być może Infinity Ward, które według oświadczenia jest wciąż centralnym elementem marki Call of Duty;

Potwierdzono więc informację, że szefowie IW, ojcowie CoDa, stracili pracę.

- 4 marca zmowę milczenia przerwali sami zainteresowani składając pozew do sądu, tak komentowany przez ich prawnika:

Activison odmówił wypełnienia warunków umowy i celowo złamał publiczne prawo stanu Kalifornia, według którego, pracodawcy muszą zapłacić swoim pracownikom za to, co uczciwie oni zarobili.

Prócz wypłaty zaległych wynagrodzeń (rzekomo co najmniej 36 milionów dolarów), Zampella i West domagają się także odzyskania praw do marki Modern Warfare, które utracili z chwilą zwolnienia z IW.

- 5 marca ripostę wypuściło Acti:

Firma Activision wyraża rozczarowanie tym, że panowie Zampella i West zdecydowali się złożyć pozew do sądu (…). W ciągu ośmiu minionych lat akcjonariusze Activision zapewniali wspomnianym menadżerom wsparcie finansowe i kreatywną niezależność (…). W zamian, Activision oczekiwało, że obaj panowie będą honorowali wzajemne zobowiązania, tak jak robią to inni menadżerowie zajmujący zaufane pozycje w firmie (…).

Kilka godzin później poszkodowani podzielili się kolejną informacją, wedle której byli przez Activision wyzyskiwani. Rzekomo zmuszano ich do tworzenia kolejnych części serii CoD, co im się wcale nie podobało. Podobno już MW2 było wynikiem chciwości Bobby’iego Kotticka, chcącego wycisnąć z marki MW maksimum zysku.

Póki co, telenowela się urwała … By jednak podsumować ten bałagan, wyrażę stanowczą dezaprobatę dla takiego traktowania pracowników przez Activision. Słyszeliśmy już wiele o, nagannych nieraz, poczynaniach Kotticka. Choć spór ten mógłby zaszkodzić i tak już nadwątlonej marce, paradoksalnie dodatkowy rozgłos sprawia, że w długie tygodnie po premierze wciąż głośno mówi się o MW2. Jeśli zaś chodzi o ocenę moralną obu stron, prawdopodobnie nikt nie jest bez winy. Zampella i West szukali ponoć szansy u konkurencji, Activision zaś próbowało odcinać kupony od sukcesu poprzednich CoDów. Kto miał tu rację? Prawdopodobnie rozstrzygnie to dopiero sąd.

Podobne tematycznie treści: